Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lena. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 czerwca 2014

{008} Lenarico || "Połączyła nas Pizza" - Carmen Elizabeth

Tytuł: Połączyła nas pizza
Para: Lenarico (Lena & Federico), Naxi (Natalia & Maxi)
Gatunek: Fantasy, komedia, na faktach
Przedział wiekowy:  M (ryje psychikę, biczys)





-Poproszę pizzę na grubym cieście z podwójną porcją sera i... - zawahała się, spoglądając na szeroki wybór dodatków, który widniał tuż przed jej oczami, zapisany małym drukiem na ulotce, którą dostała tego dnia od jakiejś młodej dziewczyny, idąc sobie zwyczajnie miastem. Nie była fanką pizzy. Ale nie miała ochoty niczego gotować, a ulotka wyglądała naprawdę zachęcająco. Więc zadzwoniła - Pieczarkami. Może pan też dodać odrobinkę salami i ... trochę bazylii? - usłyszała dźwięk wstukiwanych do komputera słów. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że te kilka słów może zmienić jej życie na zawsze. 

-No słuchaj, to całkiem logiczne! - odezwała się, kiedy przeżuwał kolejny kęs. Spojrzał spod przymrużonych oczu niezbyt świadomy, czy przypadkiem nie śni dopóki nie podniosła się i nie stanęła na biurku jakby nigdy nic - Ty kupujesz pizzę, żresz ją i myślisz: Ojej, wszystko będzie super. Ale nie jest super! Wcale nie jest super. Rozumiesz - mówiła coraz szybciej, a jemu zaczynało wirować w głowie, więc nie był pewien, czy naprawdę dobrze rozumie wypowiadane przez nią słowa - Ty, stary, żresz moich braci. Że Ci nie wstyd - podskoczyła w miejscu i obróciła się z gracją, pełna wdzięku - Zaraz mnie też pożresz, wiem to, bo po co Ci przyjaciele, nie? Ogar. Pizze nie mówią. Zwariowałeś do reszty! I mówi Ci to pizza. Lepiej posłuchaj. 

-Jezu, ile można czekać - mruknęła, patrząc na zegarek. Minęło półtora godziny od kiedy zamówiła swój obiad, a on nadal nie dotarł. Zirytowana sięgnęła po telefon i zadzwoniła do pizzerii. I, oczywiście, musiała mieć to szczęście, że akurat zepsuł im się samochód i mogła odebrać jedzenie tylko na miejscu.

-Głodny jestem - mruknął, klepiąc się po brzuchu i rzucając na kanapę - Mogę Cię zjeść? - spytał prosząco, patrząc na pizzę biegającą po komodzie w tę i z powrotem. Zatrzymała się i spojrzała na niego jak na idiotę. 
-Jasne! Jedz, oczywiście - a kiedy poderwał się do pionu wrzasnęła - To był sarkazm, ty buraku!!! Czy ty nie masz uczuć? Nie odpowiadaj, pewnie kalafiora też byś zjadł. 
-Obrażasz mnie w tym momencie! Szkalujesz mnie! Narażasz moje dobre imię na szwank! NIGDY nie zjadłbym kalafiora i dobrze o tym wiesz - gestykulował tam zamaszyście, że wazon stojący na stoliku zachwiał się niebezpiecznie po czym upadł z wielkim hukiem na ziemię, rozpadając się na miliardy maleńkich kawałeczków - Kalafior jest zbyt zdrowy. A teraz jeszcze przez Ciebie matka mnie zabije... 
-Co robisz? - spytała, zaniepokojona, widząc, że kieruje się w stronę drzwi.
-Idę zjeść Twoich kuzynów - mruknął i ze mściwą satysfakcją usłyszał jej cichy jęk przerażenia i zobaczył przestaszone oczy - I kuzynki.

-Dwudziestaka poproszę - oznajmił niski chłopak w czapce, podając jej karton od pizzy. Uśmiechnęła się do niego i wręczyła mu pieniądze.
-Dzięki.
-Moja praca - obrócił się dookoła własnej osi, pstryknął palcami w jej stronę i odszedł w stronę kuchni. Poczuła zapach ulatniający się z pudełka i doszła do wniosku, że równie dobrze może zjeść na miejscu. Mniej chodzenia. No i ... Była porządnie głodna.

Wbiegł do prawie pustej pizzeri, rozglądając się dookoła. Za kasą nie stał nikt - a on potrzebował pizzy. On jej wręcz p r a g n ą ł. To było coś więcej. Łaknienie, którego nie mogło zapokoić poza nią. 
-Błagam, podziel się! - rzucił się na miejsce obok małej blondynki, która zabierała się właśnie jedzenie. W odpowiedzi wzruszyła tylko ramionami i wskazała na karton, dając mu nieme pozwolenie. Nie wahał się długo... 

-A więc... - zaczęła, spoglądając na puste pudełko i chłopaka opartego o krzesło, z rękoma założonymi na brzuchu - Musiałeś być bardzo głodny - chociaż musiała przyznać, że i jej niezwykle zasmakowało zjedzone danie i miała ochotę zamówić kolejną porcję.
-Och, to też - odparł, machając ręką i podnosząc się do przyzwoitej pozycji - Ale ja po prostu musiałem się zemścić na mojej towarzyszce, która mnie obrażała.
-Co powiedziała? - spytała, zaciekawiona, spoglądając na przystojnego chłopaka, który przed chwilą zjadł trzy czwarte jej pizzy. Zaintrygował ją, a miłośc jaką darzył (od tej pory) jej ukochane danie powodowała tylko, że chciała wiedzieć o nim więcej.
-Że zjadłbym kalafiora - zaśmiała się, kiedy tupnął nogą i zrobił minę obrażonego dziecka - Co jest totalnym pomówieniem, bo kalafiory są zdrowę, a ja takich rzeczy nie jem.
-To oczywiste - zgodziła się. W tym samym momencie za ladą pojawił się chłopak w czapce. - Jestem Lena.
-Ja Federico. Co powiesz na jeszcze jedną pizzę?

Tej dziewczynie mógłby stawiać pizzę codziennie. Bo podzieliła się z nim jedzeniem. To musiała być miłość - był o tym całkowicie przekonany, kiedy stał przy ladzie, czekając aż nieco nieogarnięty kasjer zapisze jego zamówienie. 
-Pizza łączy ludzi - powiedział sam do siebie, w rozmarzeniu patrząc na dziewczynę siedzącą przy stoliku i piszącą SMSa. 
-To prawda. Pamiętam jak moją dziewczynę poznałem na festiwalu hawajskiej - rozmarzył się, opierając o blat - Natalia stała tam z rozwianymi włosami i prosiła o dodanie ananasa. Wiedziałem, że to musi być miłość! 
-O matko, co za cudowna historia! - Federico poczuł, jak z oczu wypływają mu łzy, więc szybko otarł je leżącymi na blacie chusteczkami - Naprawdę. Poruszająca... - pociągnął nosem - Myślisz, że to kobieta dla mnie? 
-Słuchaj człowieku! Jeżeli podzieliła się z tobą pizzą... - chłopak położył mu dłoń na ramieniu - To lepszej już nie znajdziesz. 


* * * * * * * * * * * * * 

Kilka miesięcy później

* * * * * * * * * * * * *

-Przecież Cię uwielbiam - usłyszała głos dochodzący z jego mieszkania i zamarła z ręką na klamce. Do kogo mógł mówić? - Nie zostawiłbym Cię dla pierwszej lepszej... - pchnęła drzwi i weszła po cichu do pomieszczenia - Jesteś bardzo ważna w moim  życiu.
-Chyba nie wystaczająco! - skrzekliwy głos dotarł do jej mózgu i spowodował nieprzyjemne ukłucie. Kim była ta osoba? 
-Nie miej do mnie wyrzutów! Przecież wiesz,  że bym Cię nie zdradził! - tego było za wiele. Wybiegła z mieszkania Federico, trzaskając z całych sił drzwiami. Miał inną... 


-Lena! - krzyk. Później kolejny. Tupot stóp. Wiedziała, że ją dogoni, był od niej sporo szybszy. 
-Poczekaj! - poprosił. Odwróciła się na pięcie i spojrzała na jego rozgorączkowaną twarz. 
-Z kim? Powiedz mi: z kim? - prosiła o odpowiedź. Potrzebowała jej. 
-To nie tak jak myślisz! To jedna z tych chodzących pizz...
-Czemu mam Ci uwierzyć? One istnieją tylko w legendach. A więc? Czemu? - spytała
-BO CIĘ KOCHAM! - powiedział, ciągnąc ją za dłoń w swoją stronę i przyklękając na jednym kolanie - Prawie tak jak ten kawałek pysznej pizzy - w jego ręce znikąd pojawiła się pizza ociekająca wręcz stopionym serem w którą natychmiastowo się wgryzł i kontynuował z pełnymi ustami - Jesteś jak symfonia smaków: gyrosa z kukurydzą, a Twoje oczy są niczym drobne kawałki brokułów pływające w sosie serowym. - spojrzał na nią wyczekująco, a na jej policzkach pojawiły się pierwsze łzy.
-Czy ty... - zaczęła, czując jak jej głos się załamuje - Czy ty zgodzisz się... Pójść... Z-ze mną na pizzę? - chłopak chwycił ją w ramiona, co wydawało się być ostateczną odpowiedzią.
I w ten oto sposób dwójkę ludzi połączył cud pizzy.


Od autorki: No cześć, długo balowałam na dzikach i całkiem zdziczałam (muahaha, dzika sarna ;>) toteż macie to coś powyżej. Be haaapppy :3 Nie mam nic do dodania (chyba), ale sobie pogadam, bo każdy gada, to ja też. No to ludzie WPADAĆ NA NASZEGO ASKA, bo nie mam komu odpisywać i mi smutno >>> Tutaj link <<<. Poza tym nie martwcie się tym czymś na górze, następnym razem kogoś zabiję, czy coś i będzie normalniej (dobra, takie słowo w moim słowniku nie istnieje, ale co tam ^^)

I tak na koniec, żart tematyczny - sama wymyśliłam:

Co mówi Sara, patrząc na zegarek? 

.
.
.
.
.
.
.
.
.
Ale ten czas gna, jak dziki 

TA BUM TSSS.... 
Dzięki za uwagę,
Wasza Carmen E. - mistrz żartu :D 

Ach, no i zapraszam na pierwsze zamówienie, które napisane zostanie przez Asię i Olę, a później OS Jenny :3 Zakładam, że te OS przed moim wszystkie już przeczytane ^^